Brak komentarzy

Dodatkowe środki na dopłaty w programie MDM „Mieszkanie dla Młodych”- już w sierpniu 2017r.

Prace nad nowelizacją ustawy MDM intensywnie postępują. Projekt został już skierowany do czytania w komisjach: Finansów Publicznych oraz Infrastruktury.

Przypomnijmy cel zmiany:


Obecnym założeniem jest, że w danym roku kalendarzowym można wykorzystać 95% założonej puli, pozostałe 5% (czyli 37 mln PLN z puli 2017 i 38 mln PLN z 2018) miało zostać przeznaczone na wypłaty dodatkowego wsparcia dla beneficjentów z tytułu urodzenia trzeciego lub kolejnego dziecka. W momencie osiągnięcia pułapu 95% rezerwacji, banki zaprzestawały przyjmowania wniosków, bez możliwości wznowienia procesu.


Bardzo często zdarzało się, że klient otrzymał decyzję negatywną i nie mógł podpisać umowy kredytowej lub też po prostu jedna ze stron wycofała się z transakcji. W efekcie ponad 30 mln PLN z 2017 roku powróciło do puli. Według obecnie obowiązującej wersji ustawy kwota ta by przepadła.


W połowie sierpnia beneficjenci dostaną więc w sumie do dyspozycji dodatkowo ponad 69 mln PLN. Przy średnim poziomie dofinansowania na poziomie około 26 tys. PLN pozwoli to na przyznanie wsparcia dla około 2,7 tys. dodatkowych wniosków.

Jest to szczególnie optymistyczna wiadomość dla osób, które nie uzyskały wsparcia, a nie będą mogły o nie wnioskować w przyszłym roku ze względu na przekroczenie kryterium wieku 35 lat. Zła wiadomość jest natomiast to, ze środków nie wystarczy zapewne na długo.


W szczytowym okresie zainteresowania MDMem taka kwota była rezerwowana przez beneficjentów w ciągu zaledwie jednego dnia. Warto się więc pospieszyć i już dzisiaj zweryfikować swoją zdolność kredytową oraz sprawdzić, jakich dokumentów będą wymagały banki.

Zatem przy obecnym tempie prac ustawa ma szansę zostać podpisana w dniu 8 sierpnia 2017, po czym banki wznowią przyjmowanie wniosków o dofinansowanie.

Źródło: mieszkaniedlamlodych.com

1 komentarz

Mieszkanie obciążone hipoteką – czy warto kupić?

Przeglądając oferty, czasami możemy znaleźć lokale z rynku wtórnego, ale w stanie deweloperskim lub zaledwie kilkuletnie. Mogą być one konkurencją dla rynku pierwotnego, ale podstawową różnicą między nimi jest fakt, może być obciążone kredytem hipotecznym. Czy warto inwestować w taką nieruchomość? O czym należy pamiętać?


Choć coraz bardziej popularny jest zakup nowego mieszkania za gotówkę, Polacy wciąż zaciągają kredyt hipoteczny, by zrealizować marzenie o własnym M. Liczba ta systematycznie spada, ale wciąż jest pokaźna. W 2011 było to 231 tys. zatwierdzonych wniosków, w 2013 – 176 tys., a w 2016 – 178 tys. Niewiele osób z kolei zdaje sobie sprawę z tego, że niespłacone mieszkanie można sprzedać.


Ważny wierzyciel hipoteczny

Różne zdarzają się sytuacje, wymarzone M już po paru latach może nie spełniać oczekiwań i przeprowadzka stanie się konieczna. Jeżeli nowy lokal z rynku wtórnego może być realną alternatywą dla mieszkania prosto od dewelopera, musimy pamiętać, że z jego zakupem będzie wiązać się szereg formalności, które wydłużą w czasie taką transakcję.

Z treścią księgi wieczystej należy zapoznać się już na wstępnym planowaniu kupna. Bardzo istotny jest dział IV. Znajdują się tam wszystkie wpisy hipoteczne wraz z oznaczeniem wierzycieli, na których rzecz zostały ustanowione zabezpieczenia. Najczęściej są to banki, ale równie dobrze może to być osoba fizyczna lub prawna.

– Najlepiej przy takim zakupie operować gotówką – radzi Piotr Kijanka, dyrektor ds. Sprzedaży i Marketingu w Grupie Deweloperskiej Geo. – To najłatwiejszy sposób, kwota ze sprzedaży pokryje część nieuregulowanego kredytu. Trzeba się jednak przygotować na to, że niektóre banki naliczają prowizję za wcześniejszą spłatę, nawet do 5% kwoty kredytu – dodaje.

Wizyta w banku

– Procedura sprzedaży i kupna obciążonej nieruchomości nie jest skomplikowana, ale wymaga czasu i załatwiania wielu formalności. Proces ten, krok po kroku wyjaśni nam specjalista, dlatego warto skorzystać z pomocy doradcy finansowego lub prawnika. Pomoże on także rozwiać wszelkie wątpliwości i zrozumieć niuanse takiej transakcji – mówi Piotr Kijanka.

Pierwsze, co powinno się ustalić to wysokość zadłużenia. To bardzo istotna kwestia, ponieważ w niektórych przypadkach może być ona wyższa niż kwota zaciągniętego kredytu. Takie zaświadczenie wyda instytucja, w której spłacany jest kredyt. Po uregulowaniu należności w wyznaczonym terminie, do dwóch tygodni sprzedający otrzyma zaświadczenie o zgodzie na wykreślenie hipoteki, które powinien dostarczyć kupującemu. Wówczas należy złożyć wniosek o wykreślenie hipoteki z księgi wieczystej.

Łatwiej bezpośrednio u dewelopera

Decydując się na zakup lokalu z rynku wtórnego, należy wnikliwie zbadać stan prawny nieruchomości. W przypadku lokali obciążonych hipoteką należy dodatkowo ustalić z wierzycielem warunki jej wykreślenia. Jeżeli zakup finansujemy kredytem, to ustanowienie zabezpieczenia na rzecz banku może nastąpić dopiero po wykreśleniu wcześniejszych wpisów w dziale IV. W naszych realiach sądom zajmuje to od kilku tygodni do kilku miesięcy. W tym czasie będziemy ponosić dodatkowe koszty związane z ubezpieczeniem pomostowym, które stanowi zabezpieczenie kredytu do czasu prawomocnego wpisu hipoteki.

Choć nowe lokale własnościowe są konkurencją dla rynku pierwotnego, mieszkanie od dewelopera to znacznie mniej formalności i łatwiejsze procedury prawne – wyjaśnia ekspert w Grupie Deweloperskiej Geo. – Jeżeli rozważamy zbliżone do siebie oferty z rynku wtórnego i pierwotnego, to zwykle lepszym rozwiązaniem będzie zakup własnego M bezpośrednio od firmy deweloperskiej – dodaje.

Nie wszystkie mieszkania obciążone hipoteką mogą być przedmiotem opisanych wyżej transakcji. W przypadku kredytów walutowych wysokość zadłużenia często przekracza wartość nieruchomości, która stanowi ich zabezpieczenie. Środki pochodzące ze sprzedaży mieszkania nie wystarczą więc na całkowitą spłatę zadłużenia. W skrajnych przypadkach ta luka jest na tyle duża, że właściciele stają się faktycznie “niewolnikami swoich nieruchomości” bez żadnych szans na ich zbycie.

Źródło: gazetaprawna.pl

Brak komentarzy

Firmowo? Prywatnie? Jak rozliczać najem, również ten wakacyjny.

Na pytanie o to, czy najem jest prywatny, czy firmowy ciężko odpowiedzieć- nie ma sztywnych reguł, które miały by to określić.

Osoby, które wynajmują swoje nieruchomości często zastanawiają się, jak mają się rozliczać z danego zysku. Sprawa niestety nie jest taka prosta. W praktyce często zdarza się, że zdania fiskusa i podatników są w tej kwestii rozbieżne.

Przede wszystkim należy podjąć decyzję, czy najem będzie rozliczany prywatnie, czy w ramach firmy. Należy wiedzieć również o tym, że nie zawsze mamy taki wybór. Wyklucza go np. najem wakacyjny. Ten – zgodnie z wykładnią fiskusa – musi być rozliczany w ramach działalności gospodarczej.

Na tym jednak sprawa się nie kończy. W zależności od tego, czy najem rozliczany jest prywatnie, czy w ramach działalności gospodarczej, do wyboru istnieje kilka alternatywnych sposobów opodatkowania:

Przy najmie prywatnym można się zdecydować na 8,5-proc. ryczałt od przychodów ewidencjonowanych lub rozliczać podatek na zasadach ogólnych według skali podatkowej (18 lub 32 proc.). Mimo pokusy niskiej stawki, istnieją minusy: płaci się go od przychodu (a nie od dochodu), w związku z czym można zapomnieć o kosztach. Zatem podatek odprowadza się nawet wtedy, gdy najem przynosi straty.

Przy zasadach ogólnych można do woli korzystać z kosztów, ulg i odliczeń. Ryzykiem jest jednak wejście w drugi próg podatkowy i zapłatę 32-proc. daniny. Które z rozwiązań jest lepsze? Każde ma zalety i wady, więc trudno jednoznacznie doradzić, co wybrać.

 

Źródło: gazetaprawna.pl